poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział II

-Suzuzka, Suzuka!!!
Przymknij się debilu...
-Suzuzka Hino!!!-cały czas wołał nauczyciel
Otworzyłam jedno oko potem drugie i spojrzałam na niego złowrogo.
-Nie śpimy na lekcjach, jasne? 
Pokiwałam głową i nadal zabijałam go wzrokiem.
Łatwo ci mówić: "Nie śpimy na lekcjach", gdy nie zasypiasz ze świadomością, że w tej szkole są wampiry?!
Jakoś średnio mnie obchodzi co on sobie tam gada. 
Wreszcie zadzwonił dzwonek.
Jakaś grupka dziewczyn rozmawia z przodu:
-Hej, przygotowana?
-Oczywiście! Własnoręczna robota.
-Komu je dasz?
-Kuranowi!
Momentalnie przypomniało mi się zdarzenie z wczoraj i ten jego hipnotyzujący wzrok Jestem ciekawa co ta dziewczyna zamierz mu dać?
-Nic nie dostaniemy...
-Ta... To wszystko przez tych drani z nocnych zajęć.
A no tak! Przecież jutro walentynki.
Te dziewczyny zamierzają dać czekoladki wampirom?!
A no tak zapomniałam..Przecież one nawet nie wiedzą, że to wampiry!!!
W takim razie kto wie?
Dyrektor-na 100%, Nauczyciele pewnie też. 
W sumie to od samego początku wydawało mi się, że samo stworzenie nocnej klasy jest dziwne. Bo przecież komu chcę się chodzić na zajęcia o 20.
Ale teraz moim problemem jest pytanie czy powiedzieć im, że ja wiem.Hmm...Wyjdzie w praniu.
                         Zegar wskazywał, że zaraz będzie to codzienne wychodzenie. Szybko zabrałam swoje rzeczy i podbiegłam w kierunku nocnego akademika. Tym razem dziewczyny chciały dać czekoladki przed czasem. Yuki stała na murku i cały czas gwizdała w gwizdek.
-Czekoladki można dawać jutro, nie dzisiaj!!! I proszę przesunąć się od bramy!
W ogóle się jej nie słuchają. Mało tego jeszcze bardziej przylegają do bramy.
Jedna dziewczyna wspięła się na murek, ale się zachwiała i zaczęła spadać. 
Szybko podbiegłam pod bramę, która się otworzyła i ją złapałam uginając nogi w kolanach. Wszystkie dziewczyny się nagle rozstąpiły i patrzyły się zdziwione na mnie. Przede mną stała cała elita nocnej klasy na czele z Kuranem. Nastała cisza. Patrzeliśmy sobie w oczy. Wydawało mi się, że stara się mnie przestraszyć.
Myślisz, że się ciebie boje? To masz rację, ale nie dam ci tej satysfakcji.
Również patrzyłam na niego wściekła zapominając o dziewczynie w moich ramionach. Był bardzo zdziwiony.
Odwróciłam się  niespodziewanie i odstawiłam tą dziewczyne a sama poszłam w kierunku lasu. Czułam jak wszyscy wypalają mi dziurę w plecach.
*Kaname Kuran*
cdn...





Rozdział I

           ''Widziałam go już, ale nie pamiętam gdzie.Intrygował mnie. Jego brązowe włosy opadały na ramiona. Oczy miał bardzo przygnębiające tak, jakby cały czas się czymś martwił. Gdy przybiegła do niego Yuki uśmiechnął się. Nie jednak jak ktoś kto jest szczęśliwy tylko ktoś kto poczuł ulgę.''
                

          Siedziałam sobie spokojnie przy drzewie i obserwowałam całe to zajście. Mnóstwo dziewczyn z dziennej klasy, do których również należę czekało pod bramą nocnej klasy. Strasznie się żucały a młoda pani prefekt próbowała je uspokoić. Jednak gdy brama zaczeła się otwierać wszystkie ustawiły się w szeregu po obu stronach. Gdy brama całkowicie się otworzyła, tak samo jak codziennie o tej samej porze, wyszli z niej piękne postacie. Wszyscy, oprócz mnie taktowali to zajście choćby Bóg miał zejść na Ziemie. Dla mnie, oni byli normalnymi ludźmi, którym matka natura obdarowała niepowtarzalną urodą i przy okazji portfelem, oraz pochodzeniem(od aut.''normalnymi ludźmi?''-założę się, że to pomyśleliście ^-^). Czego nie mogę powiedzieć o mnie. Jednym z tych, który starał się wyróżniać był Hanabusa Aido, pieszczotliwie nazywany przez dziewczyny z dziennej ''Idol".Jego ,,Paf paf'' było rozbrajające. Najlepsze jest to, że dziewczyny jarały się tym jak małpy bananem..Moją uwagę przykuł jeszcze kuzyn Hanbusy, o ksywce Wild(od aut. te dziewczyny posiadały duużą wyobraźnie). Wydawało się, że cały czas starał się , aby Idol nie zrobił czegoś głupiego. Obydwoje z zewnątrz byli bardzo podobni. Różnili się jedynie tym, że Hanabusa miał jaśniejsze włosy. Osobą, którą jestem  zainteresowana najbardziej z całej tej bandy ''bogów'' jest Kaname Kuran-przewodniczący nocnego akademika. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że jest bardzo sztywny a słowo ''uśmiech'' w jego języku w ogóle nie istnieje, Jednak przyglądam mu się już od jakiegoś czasu i mogę stwierdzić, Ze jedyną osobą, przy której jego kąciki ust idą w górę jest Yuki Cross-ktoś w rodzaju strażnika tej akademii, Razem z jej przyrodnim bratem Zerem(od aut.Jak można dziecko nazwać ''Zero' no proszę was) Kiryu pełnią tę funkcję.
         Właśnie do Yuki i Kaname podbiegł Zero. Przewodniczący nie wyglądał na zadowolonego tak jak zresztą i  Zero. Gapiłabym się na nich nadal, ale moją uwagę przykuła dziewczyna, która próbowała się przebić przez grupę ściśniętych ze sobą dziewczyn na kolanach. Ten widok był rozbrajający. W tej szkole dziewczyny zachowują się choćby kilkakrotnie zostały walnięte młotkiem i zapomniały, że są ludźmi .
         W miejscu, w którym obecnie jestem jest bardzo pięknie. Już jak przyjechałam do tej akademi upatrzyłam sobie ten las jako miejsce moich schadzek. Do akademii Cross przyjechała za sprawom moich rodziców. Nie pochodzę z bardzo bogatej rodziny, jak większość osób tutaj, ale nie musimy jakoś specjalnie martwić się o pieniądze. Mój ojciec jest kimś w rodzju ochroniarza, opiekuna , czasami też psychologa premiera Japonii a mama zajmuje się domem. Tata najprawdopodobniej jest teraz na bankiecie.Zawsze wieczorem zaczyna się najniebezpieczniejsza część jego pracy, ale widac, że bardzo ją lubi. Kiedyś tata codziennie trenował boks. Jednak teraz praktycznie cały czas nie ma czasu od kiedy dostał awans wszystko się zmieniło.Cały czas jednak zastanawiam się dlaczego tu jestem. Z powodu ocen na pewno nie-mam 100 procent na egzaminach. Problemy wychowawcze też odpadają, jestem dobrym dzieckiem(od aut.Cóż za skromność). Może przez to, że lubiłam odpyskować nauczycielom. Przecież oni o tym nawet nie wiedzieli...A może jednak ?!
          Tyle czasu o tym rozmyślałam, że nie zauważyłam jak słonće zaszło. Było zapewne już po ciszy nocnej, któa jest od ósmej wieczór. Wtedy to ''piękne istoty'' mają zajęcia.
 W celu sprawdzenia dokładnie godziny chciałam wyciągnąć telefon. No właśnie chciałam, ale mój telefon został w sali, w której zapewne zaczną się zajęcia, na których nie mogę być. No trudno...
Najwyraźniej muszę ponaginać te zasady. Mój telefonik to przecież najlepszy przyjaciel w tej akademii, do tego jeszcze nielegalny. Nie pozwolę aby coś mu się stało. Muszę jednak uważać na prefektów, którzy pilnują, żeby dziwni ludz...., znaczy się uczniowie dziennej klasy nie zakradły się na zajęcia.
            Wstałam i poszłam w kierunku budynku, w którym odbywały się zajęcia. Z zewnątrz i wewnątrz jego budowa przypominała pałac, wzorowany na francuskiej architekturze. 
           Otwieram już prawie drzwi kiedy zobaczyłam jak z oddali idzie Zero. Szybko weszłam do środka, uważając aby nie trzasnąć drzwiami . Jego białe włosy i jasno fioletowe, są zarazem piękne, jak i przerażające. Yuki jest jego kompletnym przeciwieństwem-brązowe włosy i oczy. Z wewnątrz również są różni. Trudno uwierzyć, że się przyjaźnią.
            Zaraz, zaraz....ostatnia lekcja była w sali czterdzieści dziewięć. Sala czterdzieści siedem, czterdzieści osiem... czterdzieści dziewięć jest! Wchodzę do środka i  od razu idę do ostatniego rzędu. Nie było jej na blacie. Pewnie spadła do środka. Schyliłam się i weszłam do tego wgłębienia przy okazji siadając na poszukiwaną rzecz. Wziełam ją i szybko chciałam stąd wyjść.
Nagle światła się oświeciły i usłyszałam dźwięk butów.No super! Do sali wszedł nauczyciel. Wszystkie jakiekolwiek szmery nagle ucichły, a ja schowałam się bardziej.
-To, że testujecie nowo odkryte suplementy krwi zostały ogłoszone całemu światu-powiedział nauczyciel.
Co? Suplementy krwi?
-Jesteście nie tylko chlubą tej szkoły, ale i całej populacji  wampirów-dokończył
W-wampirów!?
To by było logiczne. Przecież zawsze tak jest, że piękna istota to tak naprawdę żądna krwi bestia. Lecz to nie zmienia faktu, że oni są wampirami. Ta szkoła jest jakaś porąbana!!!
Okazało się, że to co powiedział nauczyciel na początku lekcji było mową zachęcającą. Dalej gadał o Romeo i Julii. Najwyraźniej mieli omówienie powieści Szekspira. Kiedy lekcja się skończyła i wszyscy  wyszli na korytarz. W oka mgnieniu podeszłam do okna i otworzyła go, żeby wyskoczyć. Wylądowałam bez szwanku. Miałam wrażenie, że ktoś mi się przygląda. I wtedy nasze oczy się spotkały. Zobaczyłam go stał w oknie i wpatrywał się we mnie choćby skanował moją duszę. Jego oczy są bardzo hipnotyzujące. Szybko, jednak się otrząsłam. Przecież to przewodniczący nocnego akademika!!!
Zaczęłam biec, jak najszybciej w kierunku  akademika. Gdy weszłam do swojego pokoju byłam tak wykończona, że poszłam od razu spać.